Hmura wulkanu nad Europą

Według Eurocontrol, instytucji zajmującej się koordynowaniem nawigacji lotniczej w Europie, od czwartku do niedzieli z zaplanowanych około 103 tys. lotów odbyło się niecałe 40 tys., głównie w południowej Europie. Tysiące pasażerów koczowało na europejskich lotniskach, mając nadzieję na poprawę warunków do latania. Tymczasem instytucje zajmujące się zarządzaniem ruchem lotniczym w poszczególnych krajach po kolei zamykały przestrzeń powietrzną nad kolejnymi częściami kontynentu. W Polsce nastąpiło to w piątek. W niedzielę rano Polska Agencja Żeglugi Powietrznej zdecydowała o otwarciu polskiej przestrzeni powietrznej, ale tylko dla samolotów rejsowych lecących na wysokości powyżej 6,1 km i bez możliwości lądowania. Rzecznik PAŻP Grzegorz Hlebowicz mówił jednak PAP o możliwym ponownym zamknięciu nieba nad Polską ze względu na zbliżające się kolejne chmury pyłu.

Dużo linii lotniczych już w weekend poinformowało, że odwołuje większość lotów aż do poniedziałku. LOT w sobotę wieczorem podał, że uziemia samoloty co najmniej do godz. 14 w poniedziałek. Podobnie zrobił Ryanair w przypadku lotów w Europie Północnej i Centralnej. British Airways ogłosił w niedzielę rano, że jego samoloty nie polecą z londyńskich lotnisk także przez cały poniedziałek. Za Atlantyk lata tylko rosyjski Aerofłot.

Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Lotniczych IATA szacuje, że zamknięcie nieba nad Europą kosztuje dziennie linie lotnicze co najmniej 200 mln dol. utraconych przychodów. - Dodatkowo jeszcze koszty związane ze zmianami tras samolotów, opieką nad pasażerami oraz samolotami - uważają eksperci IATA. Dla linii lotniczych wstrzymanie lotów może oznaczać katastrofę finansową. Od kwietnia do grudnia 2009 r. British Airways straciła ok. 245 mln funtów (niemal 380 mln dol.). Kilka tygodni temu linia dostała już jeden poważny cios w postaci strajku personelu pokładowego, który mógł ją kosztować nawet 70 mln dol.

Nic dziwnego, że już w piątek akcje linii lotniczych na europejskich giełdach, w tym BA czy Lufthansy, straciły nawet 3-4 proc.

Dla wielu linii dodatkowe koszty oraz utracone przychody mogą się okazać przyczyną bankructwa. W końcu dwa ostatnie lata dla branży były fatalne, a przewoźnicy znikali z rynku jeden po drugim. Najpierw w 2008 r. dobijały ich astronomicznie wysokie ceny paliwa, późnej w 2009 r. największa od II wojny światowej recesja. W sumie według IATA stracili ponad 25 mld dol.! W tym roku linie lotnicze miały doliczyć kolejne 2,8 mld dol. strat. Jeśli jednak islandzki wulkan szybko się nie uspokoi, mogą być one dużo wyższe.

Sprawa jest na tyle poważna, że zajmuje się nią Komisja Europejska. Jej szef José Manuel Barroso ma powołać specjalną komisję pod przewodnictwem Siima Kallasa, komisarza UE ds. transportu, która będzie miała za zadanie zbadać konsekwencje ekonomiczne wybuchu wulkanu na Islandii.

Przewoźnicy chwytają się wszelkich sposobów, by zmniejszyć spodziewane straty. Finnair zapowiedział, że jeśli w ciągu dwóch tygodni sytuacja nie wróci do normy, przestanie wypłacać swoim pracownikom wynagrodzenia. Od czwartku do soboty linia odwołała 435 lotów, co dotknęło 54 tys. pasażerów. Dzień przestoju kosztuje ją 2 mln euro. - Po wstrzymaniu wypłaty wynagrodzeń straty spadną do miliona euro dziennie - podał przewoźnik.

Niektóre linie, zdając sobie sprawę z tego, że dłuższy postój samolotów spowoduje nieodwracalne skutki finansowe, zaczęły testować, jak ich samoloty sprawują się w lataniu w pyle wulkanicznym. Holenderskie linie KLM sprawdzały Boeinga 737-800 na wysokości 10-13 kilometrów. Lufthansa podała w komunikacie, że przeleciała 10 samolotami z Monachium do Frankfurtu na wysokości do 8 km. - Nie znaleźliśmy niczego niezwykłego ani podczas lotu, ani podczas pierwszego przeglądu na ziemi - powiedział szef KLM Peter Hartman.

Ale wszyscy w branży i tak mają w pamięci to, do czego może doprowadzić latanie w pyle wulkanicznym. W 1982 r. samolot BA lecący z Kuala Lumpur do Perth wpadł w jego chmurę, co spowodowało zgaśnięcie wszystkich czterech silników jumbo jeta. Gdy maszyna obniżyła lot o kilka tysięcy metrów, pilotom szczęśliwie udało się je ponownie uruchomić.

Paraliż lotniczy w Europie sprawił, że do łask wracają inne środki transportu. Ogromne obłożenie mają pociągi, autobusy i promy. Operator pociągów Eurostar z Paryża do Londynu poinformował, że w piątek przewiózł 10 tys. dodatkowych pasażerów. O połowę większe obłożenie miały też promy kursujące pomiędzy Francją a Wielką Brytanią.

Znany z Monty Pythona komik John Cleese, by dostać się z Oslo do Brukseli, wziął... taksówkę. - Sprawdziliśmy każdą możliwość, ale nie było ani biletów na statek, ani na pociąg. To wtedy mój wspaniały asystent wymyślił, że najłatwiej będzie wziąć taksówkę - powiedział "Daily Telegraph". Zapłacił za podróż w przeliczeniu 3 tys. 300 funtów.

A od czwartku to i tak nie była najdłuższa podróż taksówką z Oslo. - Najdłuższa była inna, z Oslo do Paryża - powiedział agencji NTB Lars Dolva, rzecznik firmy Oslo Taxi.

Jak pustoszało niebo nad Europą

czwartek - 20,3 tys. lotów z zaplanowanych 28 tys. lotów

piątek - 10,4 tys. z zaplanowanych 29 tys. lotów

sobota - 5 tys. z zaplanowanych 22 tys. lotów

niedziela - 4 tys. z zaplanowanych 24 tys. lotów

Źródło: Eurocontrol

|
Pozycjonowanie | Login |


mocowanie do szkła
Uchwyty do szyb i półek szklanych
Mocowania tafli szklanych do mebli
www.elementybalustrad.pl
nity zrywalne
Nity aluminiowe do szybkiego montażu
Wysokiej jakości elementy dla przemysłu
www.metalnit.pl
alarmy wrocław
Zabezpieczanie pojazdów przed kradzieżą
Antywłamaniowe systemy do samochodów
www.autoblok.wroclaw.pl
świadectwa energetyczne
Ocena energooszczędności mieszkań
Dokumenty wymagane do odbioru budynku
www.argoxee.com.pl
Pranie dywanów Białystok
Czyszczenie mebli tapicerowanych
Usuwanie plam z foteli samochodowych
www.pranie-czyszcze.lajt.info
Curriculum Vitae
Aktywne poszukiwanie dobrej pracy
Wizytów sposobem na znalezienie pracy
www.pawelprusik.bulok.info